„Lena i Kuba. Opowieść o dorastaniu oczami psychologa” to cykl artykułów w formie opowiadania–serialu, który pokazuje codzienne życie nastolatków: ich emocje, konflikty, relacje z rówieśnikami i dorosłymi, a także trudne rozmowy, napięcia i nieporozumienia w domu. Każda odsłona to konkretna historia z życia Leny i Kuby, uzupełniona komentarzem psychologa, który tłumaczy mechanizmy stojące za zachowaniami młodych ludzi i podpowiada, jak rodzice mogą lepiej rozumieć swoje dorastające dzieci.
Opisane w cyklu sytuacje — i wiele innych, z którymi mierzą się rodzice nastolatków — są również omawiane podczas spotkań „Kawa z Ulą”, czyli kameralnych rozmów z psychologiem dla rodziców nastolatków w Szczecinie w Fundacji Donum Vitae. To przestrzeń do zadawania pytań, dzielenia się doświadczeniami i szukania wsparcia w realnych, codziennych wyzwaniach wychowawczych.
Nie naprawiaj mnie, tylko mnie zobacz
Katarzyna zauważyła pierwsza. Lena siedziała przy stole, zeszyt otwarty, ale od dłuższego czasu nic w nim nie przybywało. Telefon leżał obok, odwrócony ekranem do dołu – co u niej było sygnałem, że coś jest nie tak. Kuba kręcił się w pobliżu, niby zajęty swoimi sprawami, ale co chwilę zerkał na siostrę.
– Wszystko bez sensu – rzuciła Lena w końcu, bardziej w przestrzeń niż do kogokolwiek konkretnego. Katarzyna poczuła, jak w głowie od razu pojawiają się gotowe odpowiedzi. „Przesadzasz”, „to tylko szkoła”, „inni mają gorzej”. Znała ten schemat aż za dobrze. Ale tym razem się zatrzymała. Usiadła obok.
– Jeśli chcesz… możesz mi powiedzieć, co się dzieje – powiedziała spokojnie. Lena wzruszyła ramionami. Cisza. Potem westchnienie. A potem zaczęła mówić. O szkole. O sprawdzianach. O koleżance, która nagle zaczęła trzymać się z kimś innym. O nauczycielu, który „czepia się bez powodu”. O tym dziwnym uczuciu, że wszystko naraz ją przerasta. Katarzyna nie przerywała. Nie poprawiała. Nie oceniała, czy to „prawdziwy problem”. Słuchała. Czasem tylko kiwnęła głową, czasem powiedziała cicho „rozumiem”.
Kuba usiadł po drugiej stronie stołu. Też nic nie mówił. I pierwszy raz od dawna nie próbował żartem rozładować sytuacji.
– Brzmi, jakbyś była tym wszystkim już naprawdę zmęczona – odezwała się w końcu Katarzyna. Lena spojrzała na nią uważniej. – No… tak.
Coś między nimi lekko drgnęło. Nie problem – relacja.
– Chcesz, żebym pomogła coś z tym zrobić, czy wolałaś się tylko wygadać? – zapytała Katarzyna. To pytanie nie było oczywiste. Oddawało Lenie decyzję. – Nie wiem… chyba trochę jedno i drugie.
I dopiero wtedy zaczęły rozmawiać dalej. Już nie o tym, co Lena „powinna”, tylko czego potrzebuje. Spokoju? Pomocy w ogarnięciu nauki? A może po prostu pewności, że ktoś stoi po jej stronie. Nie wszystko się rozwiązało tego wieczoru. Sprawdziany nie zniknęły, relacje w klasie też nie naprawiły się od razu. Ale wydarzyło się coś ważniejszego.Lena zobaczyła, że może przyjść z trudnym tematem i nie zostanie z nim „naprawiona”, tylko wysłuchana. A Katarzyna – że pomoc nie zaczyna się od rad. Zaczyna się od pytania i uważności. Czasem naprawdę wystarczy być obok. I nie przeszkadzać dziecku w szukaniu własnych odpowiedzi.
Komentarz psychologa – jak mądrze wspierać nastolatka?
To, co wydarzyło się między Katarzyną a Leną, pokazuje dwie kluczowe rzeczy, od których zaczyna się prawdziwa pomoc.
Po pierwsze – pomoc nie może być narzucona.
Sformułowanie „jeśli chcesz…” daje dziecku poczucie wpływu i szacunku. Nastolatek potrzebuje wiedzieć, że może zdecydować, czy chce wsparcia – nawet od rodzica.
Po drugie – problem dziecka jest realny, nawet jeśli dla dorosłego wydaje się błahy.
Dla nastolatka relacje rówieśnicze czy sytuacje szkolne są często doświadczeniami o dużym ciężarze emocjonalnym. Ich umniejszanie zamyka rozmowę, a ich uznanie – buduje zaufanie
W opisanej sytuacji rodzic zastosował elementy biernego i aktywnego słuchania:
- uważne milczenie i obecność,
- parafrazowanie i nazywanie emocji,
- powstrzymanie się od ocen i interpretacji,
- zadanie pytania o potrzebę i oczekiwania dziecka.
Jednym z najczęstszych błędów jest zbyt szybkie przechodzenie do rozwiązań. Dziecko mówi → rodzic radzi → dziecko się zamyka. Dlaczego? Bo często dziecko nie szuka rozwiązania. Szuka zrozumienia.
Warto też unikać tzw. barier komunikacyjnych, takich jak:
- moralizowanie („powinnaś…”),
- ocenianie („przesadzasz”),
- dawanie nieproszonych rad,
- bagatelizowanie problemu.
Takie reakcje budują dystans i przekonanie, że „rodzic mnie nie rozumie”. Dopiero po wysłuchaniu warto przejść do kolejnego kroku, czyli rozpoznania potrzeb – zarówno dziecka, jak i rodzica. To właśnie potrzeby (np. bezpieczeństwa, spokoju, wsparcia, samodzielności) stoją za konkretnymi zachowaniami i decyzjami.
Najważniejsze w praktyce:
- Nie zaczynaj od rad.
- Zacznij od słuchania.
- A potem zapytaj, czy Twoje dziecko chce Twojej pomocy.
Zatrzymaj się na chwilę
Zadaj sobie trzy pytania:
- Czy moje dziecko ma przestrzeń, żeby powiedzieć mi o trudnych rzeczach?
- Czy częściej słucham… czy od razu doradzam?
- Czy pytam dziecko, czego ode mnie potrzebuje?
Nie musisz być idealnym rodzicem. Wystarczy, że będziesz uważny.
Potrzebujesz wsparcia?
W Fundacji Donum Vitae wspieramy rodziców w wychowywaniu do dojrzałości, wolności i odpowiedzialności
- wspieramy rodziców w budowaniu relacji z dziećmi,
- pomagamy w sytuacjach kryzysowych,
- prowadzimy spotkania i konsultacje.
👉 Sprawdź, jak możemy Ci pomóc: konsultacje psychologiczne
Przeczytaj także
- Odcinek 1: Odpowiedzialność nastolatka - Ciężar, który trzeba ponieść samemuOdpowiedzialność nastolatka - Ciężar, który trzeba ponieść samemu
- Odcinek 2: Seksualność w dojrzewaniu - Nie o to chodzi, mamo!
A już teraz zapraszamy na majowe spotkanie z cyklu Kawa z Ulą "Nastoletnie JA - jak wspierać poczucie własnej wartości?".
Jeśli chcesz pogłębić temat – wypełnij formularz i zapisz się już teraz.